na wschód, nie była tego pewna. Nie zwracała na to uwagi, wreszcie się odprężała, nabierała

– Chciałoby się, co? – Partner się rozłączył, a Bentz poczuł, że się uśmiecha.
Sherilou odeszła kilka kroków, włożyła książki do bagażnika niebieskiego priusa i usiadła
co zaczął tamten.
Ze zmarszczonymi brwiami spojrzał na laskę opartą o ścianę, zabrał ją w końcu, wziął też
myśl, że Olivta jest w rękach wariatki.
ramię i wyprowadził na dwór. Deszcz bębnił w chodniki, szumiał w rynsztoku. Malarze,
– Daj znać, jeśli mogę w czymś pomóc – powiedziała z ledwie wyczuwalną nutą ironii w
Znowu!
powietrze kilka suchych liści.
Valdez i Yolanda Salazar byli tylko nic nieznaczącymi pionkami w planie Corrine, podobnie
przejęła. Choćby nie wiadomo jak się starał, nie udało mu się zbić jej z tropu. – W każdym
Uśmiechnęła się anielsko, a O1ivię przeszył strach. Jak długo zamierza ją tu trzymać?
do Bentza.
Tajemniczość i sekrety, to nie w stylu Hayesa. Coś się dzieje i nie jest to nic dobrego.

Bynajmniej.

I to ją przerażało.
Nichols.
Wariatka odwróciła się i uśmiechnęła lekko.

nie liczył.

Płakała. Jej serce waliło szybko, niespokojnie, jakby zaraz miało pęknąć. Modliła się bez
żony. Bóg jeden wie, co zastaną w jej grobie.
– Od przyjaciela. Oprzytomniał.

– Nie można oczekiwać, że spamięta wszystkie.

Jest! Przez chwilę wpatrywał się w monitor, zapisał adres i ruszył do drzwi.
Z drżeniem obserwowała jak napastniczka – kobieta, która przyłożyła jej słuchawkę do
Cień na skraju patio.